Zacznę od wiedzy praktycznej. Kiedy już twoje lusterko przestanie cię jawnie okłamywać, gdy zadasz mu pytanie: o to kto jest najpiękniejszy na świecie; i postanowisz poprawić sobie samopoczucie poprzez zabieg chirurgii plastycznej miej w pamięci, że nie wszystkie one dają taki sam rezultat.

Badania pokazują, że zdecydowanie najczęściej i najdłużej pozytywny efekt zabiegów upiększających obserwowano u kobiet, które poddały się operacjom piersi. Plastyka sutka, powiększanie lub zmniejszanie biustu u 80-90% kobiet skutkowało poprawą postrzegania swojej cielesnej powierzchowności, mniejszym poziomem stresu, podwyższoną samooceną, poczuciem większej atrakcyjności i pewności siebie. Dodatkowo udowodniono pozytywny wpływ plastyki sutka na satysfakcję z seksu.

Poprawa samopoczucia okazała się też być powszechnym efektem liftingu twarzy, z tym jednak zastrzeżeniem, że dotyczyło to starszych kobiet. Gdy po taki zabieg sięgały niewiasty poniżej czterdziestki dołująca satysfakcja ocierała się o samo dno.

Jeżeli jednak zamierzacie wydać swoje ciężko zarobione pieniądze na korekcję nosa, zastanówcie się dwa razy. W czasopismach naukowych można znaleźć artykuły wskazujące, że ponad połowa osób, które skorygowały sobie wygląd nosa wykazała zaburzenia pooperacyjne. Niektóre z nich były tak zaskoczone wpływem, jaki na ich wygląd miał zmieniony nos, że złożyły reklamację i domagały się powrotu do tego co było. Najczęściej były to osoby o narcystycznej osobowości.

Tak sobie myślę, że patronem operacji nosa powinien być Michael Jackson. Jego pierwsza, z jak się szacuje, około stu operacji plastycznych, miała na celu pomniejszenie tego organu. Spodobało mu się robienie zmian czy też odwrotnie, nie spodobał mu się efekt, tego nie wiadomo. Wiadomo jednak, że Michael przynajmniej sześciokrotnie zmieniał wygląd oprzyrządowania zmysłu powonienia.

Dlaczego ludzie decydują się na operacje plastyczne?

Chirurgia kosmetyczna, na jakiej się dzisiaj skupiam to zabieg, który nie ratuje życia, nie jest niezbędny z medycznego punktu widzenia. To również coś innego niż operacje mające na celu poprawienie wyglądu komuś, kto urodził się z rozszczepieniem wargi albo uległ poparzeniu. Chirurgia plastyczna, o której dzisiaj piszę to zabieg służący tylko, albo aż, temu by wyglądać lepiej.  Przyglądamy się temu, dlaczego ludzie decydują się na operacje i jakie to ma skutki dla ich szczęścia.

W tym kontekście bardzo ciekawe badanie przeprowadzono w Norwegii. Badacze przez 13 lat przyglądali się niemal 1600 młodym kobietom. Zaczęto je obserwować, gdy były nastolatkami, skończono gdy dobijały do trzydziestki. Okazało się, że w tym okresie, nieco więcej niż 5% z nich przeszło zabieg chirurgii kosmetycznej. Zwykle jeden z dwóch: operację piersi lub liposukcję.

Intrygującym wynikiem przeprowadzonych badań była obserwacja, że związek między skłonnością do rzucania się pod skalpel, a zadowoleniem z wyglądu okazał się raczej nijaki. Logicznym było zakładać, że najbardziej zdeterminowane do tego, by przybliżyć się do wyśnionego ideału kształtu nosa, uszu, piersi, pośladków i ust, będą te które są niezadowolone z tego co widzą w lustrze. Nic z tych rzeczy. Powody okazały się być dużo poważniejsze: zażywanie narkotyków, lęk, depresja, próby samobójcze, czy historia samookaleczenia. Takie wyniki są zbieżne z tym, co sugerowały wcześniejsze badania w innych krajach; wśród kobiet, które decydują się na powiększenie piersi, relatywnie częściej odnotowuje się incydenty leczenia w szpitalach psychiatrycznych.

Takie obserwacje sugerują, że operacja plastyczna może być przez niektórych traktowana jako sposób na wprowadzenie niezbędnych zmian w swoim życiu. Wyniki jednak nie pozostawiają złudzeń; upiększanie skalpelem nie tylko nie przyczyniło się do zmniejszenia depresji czy lęku, ale wręcz je pogłębiło.

Aby uniknąć niedomówień i krzywdzących uproszczeń poczyńmy tu pewne zastrzeżenie. To, że wśród pacjentów klinik oferujących operacje plastyczne odsetek osób cierpiących na zaburzenia psychiczne jest większy niż w wśród całej populacji, nie jest równoznaczne z tym, że wśród pacjentów tychże klinik dominują osoby chore. Nie, zdecydowana większość osób korzystających z zabiegów chirurgii kosmetycznej to osoby zdrowe na umyśle (albo, jak mówią niektórzy psychologowie, po prostu jeszcze niezdiagnozowane).

Choć chirurdzy woleliby o tym nie mówić, zdarza się, że problemy pojawiają się po zabiegu. Znane są przypadki, gdy po dokonaniu korekty w swoim wyglądzie pacjenci zgłaszają się z prośbami o powtórzenie operacji. Część z nich popada w depresję, ma problemy z przystosowaniem się, unika innych ludzi, albo jest po prostu wściekła na lekarza i jego personel.

A jakie są skutki?

Fantastyczny przegląd badań wykonany przez Roberta Honigmana i jego współpracowników wskazuje, że operacje plastyczne częściej prowadzą do negatywnych skutków wśród mężczyzn niż kobiet, oraz wśród osób młodszych niż starszych. Skalpel czy odsysanie tłuszczu nie pomogą, gdy tym co nas dotyka jest depresja, poczucie lęku czy – przyznam, że to nowy dla mnie termin – dysmorfobia czyli zaabsorbowanie nieistniejącym defektem ciała. Nasze problemy pogłębią się też, gdy po prostu jesteśmy narcystyczni, jak smerf Laluś. Ponadto naukowcy udowadniają, że próżnym jest oczekiwać, poprawy relacji w związku. „Będę piękniejsza, to on przestanie się oglądać za innymi”; „wyprostuję nos, to ona znowu zakocha się w moim profilu” – to tylko złudzenia i zwykły występek wobec rozsądku.

Niech nie zmyli was to, ile uwagi poświęciłem negatywnym konsekwencjom operacji plastycznych. Choć są one często opisywane w literaturze, wydają się nie być dominujące. I tylko pozornie występują tu sprzeczności. Pamiętacie jeszcze jak na początku artykułu pisałem o tym, że operacje piersi najczęściej ze wszystkich zbadanych zabiegów przynoszą pozytywne skutki? No cóż, są też badania – i to nie jedno a co najmniej siedem, wskazujące że w porównaniu z innymi kobietami w podobnym wieku i tej samej rasy kobiety z implantami piersi częściej popełniały samobójstwa. Nie zmienia to jednak faktu, że w przypadku większości zabieg miał pozytywne konsekwencje. Badania opublikowane w Clinical Psychological Science, w którym 544 pacjentki były obserwowane 3, 6 i 12 miesięcy po zabiegu estetycznym, ujawniły poprawę we wszystkich obszarach. Badane kobiety odczuwały mniejszy poziom lęku i fobii społecznej, miały niższe wskaźniki depresji; częściej osiągały swoje cele, były bardziej zadowolone z życia i wyglądu, podwyższyły też swoją samoocenę.

No to w końcu jak to jest, operacje plastyczne czynią nas szczęśliwszymi czy nie? Bywa różnie. Gwarancji nie ma. Choć większość pacjentów chirurgii estetycznej okazuje się być zadowolona z wyników operacji, zwykle nie jest przez to bardziej zadowolona ze swojego życia. Niektórzy pozostają nieszczęśliwi pomimo pięknego profilu nosa czy mniejszej zawartości tłuszczu w ciele. Bycie szczęśliwym to znacznie więcej niż satysfakcja z wyglądu. Poprawiona struktura wierzchnia nie poprawi naszej relacji z innymi, nie da nam celu w życiu, nie uczyni nas ludźmi pełnymi pasji, nie sprawi, że zachwycimy się każdą chwilą.