Amerykański socjolog, Robert Nisbet uważał, że Bóg wygnał Adama i Ewę z raju by uchronić ich przed nudą.

Lars Svendsen, autor książki Filozofia nudy, twierdzi, że współcześni ludzie mają przywilej nudzenia się, z którego coraz częściej korzystają:„(…) ilość nudy wydaje się dramatycznie wzrastać. Świat najwyraźniej stał się bardziej nudny”.

Z kolei  Bertrand Russell pisał: „Moim zdaniem nudzie jako czynnikowi wpływającemu na ludzkie zachowania poświęcono znacznie mniej uwagi niż na to zasługuje”. Nuda wydawała się banalna, niewarta poważnych badań i po prostu… nudna. To się zmieniło.

Umieramy z nudy czy z ciekawości?

Gdy moje ciało nie otrzymuje wystarczającego pożywienia męczy mnie głód. Gdy nie dostarczę mu płynów męczy mnie pragnienie. Gdy umysłowi brak stymulacji męczy mnie nuda. Tak jak głód i pragnienie, tak samo znudzenie odczuwane przez krótki czas nie niesie za sobą negatywnych konsekwencji. Te pojawiają wraz wydłużaniem i powtarzaniem się okresów, w którym potrzeby pozostają niezaspokojone.

Nuda chroniczna, odczuwana przez długi czas, to cios obuchem w nasze zwoje mózgowe.  Pozbawiony stymulacji umysł dosłownie obumiera. Brak odpowiedniej ilości bodźców, ekscytacji, nowości, podniet, zmniejsza naszą elastyczność neuronalną, poznawczą i behawioralną. Nuda jest taka nieprzyjemna, bo chodzi pod rękę z kostuchą. Gdybyśmy nie szukali ucieczki śmierć przyszłaby wcześniej.  Nie ma w tym przesady. Wyniki słynnego badania brytyjskich urzędników Whitehall Study, wskazywało, że wśród osób w średnim wieku, ci którzy odczuwają nudę są o 37% bardziej narażeni na  śmierci w ciągu najbliższych 3 lat, niż ci, którzy nudzą się mniej.

Przypuszczam, że każdy z nas przynajmniej raz usłyszał wypowiedziane przez ciotkę Gedyminę, z nieukrywanym poczuciem wyższości, zdanie: „nudzą się tylko ludzie nudni”. Tere-fere. Takie myślenie to dowód na całkowite niezrozumienie czym jest nuda. Jeden z pierwszych na świcie badaczy nudy, Clint John Eastwood wyróżnił dwa rodzaje ludzi, którzy częściej niż inni cierpią z powodu znudzenia. Pierwszą grupę tworzą osoby silnie nakierowane na poszukiwanie nowych doświadczeń, hiper-aktywni poszukiwacze stymulantów. Dla nich „codzienne życie” to jazda koleją regionalną przez ciemny i długi tunel z prędkością galopującego chomika. Oni, by móc funkcjonować, potrzebują rollercoastera. Drugą grupę tworzą osoby, które postrzegają świat jako przerażający i odpychający, przed którym należy się chować. Doświadczają trudności w podejmowaniu decyzji, wykonywaniu pracy, ujawnianiu swoich preferencji etc. Wycofują się by odnaleźć spokój, co przez jakiś czas może się udać, ale w długim okresie prowadzi do cierpienia z powodu braku stymulacji.

Nawet jeżeli nie należymy do tych dwóch grup, nuda może nas dopaść. Jak pisał Albert Camus prawda jest taka, że każdy jest znudzony. Internet dostarcza wielu na to dowodów. Na forum dla doktorantów, użytkownik podpisany Piglet narzeka: „Jestem znudzony, samotny i nieszczęśliwy (…) Jestem pewien, że gdybym nie pisał pracy doktorskiej poznałbym kilka osób. Zamiast tego codziennie tkwię w domu, mając tylko psa i komputer do towarzystwa ”.

Nuda wpływa też choćby na:

dobrze zarabiających profesjonalistów: „Zarabiam 200 000 dolarów w firmie high-tech (nie wliczam w to premii ani podobnych rzeczy). Ale moja obecna praca jest tak nudna, że ​​dosłownie mnie zabija ”. (Anonimowy);

graczy: „Trochę mi się nudzi gra, więc byłoby wspaniale mieć kilka sugestii, co jeszcze mogę w niej zrobić w grze” (AlannahGreen);

rodziców: „Kocham swoje dzieci bezwarunkowo. Każdy rodzic to robi. Ale nieustanna monotonia rodzicielstwa regularnie mnie męczy. Jestem jak chomik w kołowrotku” (Jo Hartley, The Syndey Harald);

oraz po prostu ludzi, którzy mają włosy na głowie: „Tak mi się nudzą moje włosy! Chcę odważnej zmiany bez odcinania tego wszystkiego ”(Thunderseed).

Byle się nie nudzić

Nie chcemy się nudzić to jasne, ale siła która stoi za naszym dążeniem do unikania nudy może być dosłownie porażająca. W jednym z badań, którego wyniki opublikowano w Science, wykazano że już 15 minut niezakłócanego w żaden sposób „czasu na myślenie” popchnęło część uczestników do zaaplikowania sobie bolesnych elektrowstrząsów.

Znudzeni poszukujemy bodźców. Rośnie nasza skłonność do uciekania w używki; pijemy (więcej), jemy (więcej), palimy (więcej), sięgamy po narkotyki (głębiej?), zatracamy się w hazardzie. Nuda skłania nas do poszukiwań sensu w naszym życiu. Taka refleksja jest oczywiście pożądana ale może prowadzić np. do ekstremizmu politycznego. (Naszła mnie taka refleksja, że następnym razem, kiedy będziesz oceniać „czytelników” szturmujących księgarnie podczas tzw. marszu niepodległości spójrz na nich, jak na ludzi energicznie poszukujących sensu.)

Brzmi groźnie?

To doskonale!

Skoro nuda może prowadzić do śmierci to znaczy, że podstawową potrzebą każdego z nas jest ciekawość! Całkiem możliwe, że (choć nie potwierdzają tego badania) ludzie i zwierzęta mają neurobiologiczny mechanizm wywoływania i podtrzymywania nudy.

Nuda jest dobra

W niedawnym eksperymencie Susan Maushart (samotna matka trojga dzieci w wieku 14,15,18 lat) zrobiła coś, co jest koszmarem dla współczesnych nastolatków; odłączyła całą rodzinę od wszelkich urządzeń elektronicznych na sześć miesięcy. Oprócz wielu pozytywnych zmian w życiu (lepszy stan zdrowia, wyższy poziom szczęścia itp.), każdy z uczestników eksperymentu pomyślnie przeszedł przez fazę przezwyciężania nudy. Czytanie, gra na instrumentach muzycznych, głębokie rozmowy z innymi, wszystkie sposoby ucieczki od nudy prowadziły do ​​lepszego życia. Smartfony pozwalają na łatwą ucieczkę od nudy, ale to nuda generuje kreatywność i wyzwala zaangażowanie.

Jak napisał Adam Phillips w swojej książce „On Kissing, Tickling, and Being Bored: Psychoanalytic Essays on the Unexamined Life: nudząc się dziecko powraca do własnych pragnień. Na coś czeka i czegoś szuka. Ma w sobie nadzieję. W tym sensie nuda jest podobna do swobodnej uwagi a zdolność do nudzenia może być dla dziecka osiągnięciem rozwojowym.

Sandi Mann i Rebekah Cadman z University of Central Lancashire przeprowadziły eksperyment, którego wyniki wskazują, iż nudne czynności (czytanie lub pisanie) prowadzą do większej kreatywności. Uczestnicy, których poproszono o wykonanie nudnych zadań pisarskich, okazywali się później bardziej kreatywni niż członkowie grupy kontrolnej, którzy wykonali ciekawszą pracę. Nuda może stanowić krok do ucieczki w marzenia i swobodnego błądzenia myśli. W konsekwencji może pobudzić naszą kreatywność. Gdy myśli wędrują w naszym umyśle aktywna jest tzw. „sieć trybu domyślnego”(STD), w przeciwieństwie do „sieci uwagi”. STD działa głównie wtedy, gdy nie koncentrujemy się na świecie zewnętrznym; nasz mózg jest w trybie „odpoczynku”. Nasze myśli są czyste; tj. nie reprezentują odpowiedzi na bodźce ze świata zewnętrznego.

Nuda ma swój cel. Wynika bowiem z przekonania, że ​​obecna sytuacja nie jest stymulująca. Chociaż wysoce niepożądana zwiększa naszą chęć znalezienia alternatywy. Potrzeba zmiany sprawia, że ​​jesteśmy bardziej skłonni do uzyskania stymulacji społecznej, poznawczej i emocjonalnej. Dzięki temu dostrzegamy okazje, której moglibyśmy przegapić.

Nuda jest cenna. Dostarcza nam informacji o warunkach zewnętrznych (sytuacja jest niestymulująca itp.) ale też o nas samych: poznajemy wartość naszych celów, zainteresowań i wyborów. A przy tym motywuje ludzi do dążenia do celu, który wydaje się stymulujący, stanowiący wyzwanie lub satysfakcjonujący. W tym kontekście nuda jest ostrzeżeniem („pomyśl, przestań robić to, co robisz”) i wyzwalaczem do działania („przełącz się na inne zadania, dąż do innych celów, bądź aktywny w poszukiwaniu”).

J.R.R. Tolkien, autor „Hobbita” tak opisuje początek swojej pracy nad książką: „dostałem olbrzymi stos prac egzaminacyjnych do sprawdzenia, co było bardzo pracochłonne i niestety też nudne. Kiedy natknąłem się na jedną pracę egzaminacyjną, którą student zostawił pustą, byłem bardzo szczęśliwy. Wspaniale! Nie ma nic do czytania!"- powiedział Tolkien BBC w 1968 roku. „Więc nabazgrałem na niej, choć sam nie wiem dlaczego: 'W dziurze w ziemi mieszkał hobbit.' ”

Muszę przyznać, że pisząc esej o tym, że nuda może się przydać, miałem wątpliwości. Czy dobrze robię, starając się by to co piszę było interesujące? A potem przyszło oświecenie: jeśli byłeś zainteresowany tym tekstem, prawdopodobnie nie żałujesz czasu, który spędziłeś na jego czytaniu. Gdyby jednak było inaczej, tekst był po prostu ... nudny, to jest szansa, że ​​właśnie stworzyłem Ci możliwość napisania kolejnego Hobbita. So win-win situation…