Zastanów się: na ile zgadzasz się z tymi stwierdzeniami.

· Dobrze mi wychodzi manipulowanie innymi.

· Nie myślę o potrzebach innych.

· Nie znoszę być krytykowany.

· Zasługuję na to, by być traktowany lepiej niż inni.

· Chcąc coś osiągnąć czasami trzeba wykorzystać innych ludzi.

Im częściej się zgadzasz tym większe prawdopodobieństwo, że jesteś dupkiem. W swojej książce profesor Eric Schwitzgebel definiuje dupka jako kogoś, kto nie potrafi przyjąć perspektywy ludzi go otaczających. Traktuje ich, jak narzędzia, którymi należy manipulować, lub idiotów, z którymi należy się uporać. Dla niego inni to nie są świadome, wrażliwe, w końcu, moralne istoty.

Taka postawa i łączące się z nią zachowanie są bliskie temu co psychologowie określają mroczną triadą, na którą składają się; narcyzm, psychopatia i makiawelizm. A to oznacza, że dupek, to ktoś kogo określimy jako zapatrzonego w siebie, pozbawionego serca, skłonnego do manipulacji i wyzysku pajaca. Sam brak empatii nie wystarczy – wielu ludzi jej nie ma, ale to nie oznacza jeszcze, że dążą do tego by wykorzystywać i zdominować innych.

Dupek to porażka dwa w jednym; jest wypaczony zarówno intelektualnie, jak i emocjonalnie. Dorosły, który w obszarze empatii nie dotarł do poziomu uzyskiwanego przez większość trzylatków. To ktoś, kto nie jest w stanie przyjąć, że może się mylić; nie interesuje się tym, czego inni chcą i co cenią. W tym miejscu jedno zastrzeżenie, odnoszenie się lekceważąco do poglądów płaskoziemców i neonazistów nie czynni nas gnidami. Nie wszystkie poglądy głoszone przez innych są warte uwagi.

Przeciwieństwem dupka jest, w tym miejscu ujawniają się trudności z dokładnym tłumaczeniem:  sweetheart, czyli ktoś kogo określimy mianem: kochany, słodki. Tak jak jest ukochany przyjaciel, sąsiad, nauczyciel, sprzedawca rajstop, taką ukochaną osobą – kompletnie nie w romantycznym wymiarze, jest osoba empatyczna, okazująca nam zainteresowanie, kierująca swoją uwagę tak samo na siebie, jak i na innych. Taki ktoś przytrzyma ci drzwi, gdy zauważy, że niesiesz coś w dwóch rękach, zadzwoni z przeprosinami, gdy bez złych intencji zachował się niegrzecznie, i przyzna się do błędu, gdy zauważy, że się mylił.

Dupki zwykle objawiają swoją dupkowatą naturę osobom im obcym lub znajdującym się niżej w hierarchii społecznej, które nie mają możliwości się bronić i odpowiedzieć tym samym. Choć mam nadzieję, że Ciebie to nie dotyczy, obawiam się, że wielu z nas spotkało dupka wykładowcę, dupka klienta, dupka właściciela, dupka urzędnika, dupka kierowcę. Dopiero, gdy możemy ich nagrodzić lub ukarać, objawiają nam szacunek. Typowy dupek nie zastanawia się na tym, co myślą inni. A w efekcie rzadko ma jakąkolwiek wiedzę, co inni o nim sądzą. Stąd już tylko jeden krok do nadmuchanej hipokryzji. Ktoś, kto potrafi zrobić innym awanturę z powodu małego błędu, kompletnie nie widzi problemu we własnych błędach. Nie wydaje mu się właściwe stosowanie do samego siebie tych samych kryteriów, których używa oceniając innych.

Świat widziany oczami dupka jest nieskomplikowany. Dla niego ludzie, którzy zamiast pojechać lewym pasem i wcisnąć się tak, by wyprzedzić wszystkich stojących w kolejce, to nic nieznaczący frajerzy. Kolejka oczekujących do kasy? Masa nieważnych głupców. Kelner w restauracji, stewardesa w samolocie, osoba sprzątająca w hotelu – wyposażenie pomieszczeń. Dla dupka tacy ludzie nie są kimś ciekawym. Nie są ludźmi, którzy mają swoje obawy, marzenia i pragnienia. To nie ktoś kto ma matkę, czy jest rodzicem. Sekretarki, urzędnicy, nauczyciele, pielęgniarki to szarańcza pozbawionych ambicji leni, którzy zasłużenie otrzymują niskie wynagrodzenie.

Oczywiście, czytając ten tekst lub słuchając nagrania, nie kojarzysz określenia „dupek” z samym sobą. Gnidy to inni, ja jestem w porządku. Może masz rację, i tego Ci życzę, a może, niestety, bardzo się mylisz. Nasza samoocena jest silnie wypaczona. Dzieje się tak dlatego, że chcemy postrzegać się jako  godnych szacunku, wartościowych i dobrych. Oceniając samych siebie, bywamy uczciwi, głównie wtedy, gdy chodzi o cechy, które są neutralne dla naszej samooceny, i takie, których efekty możemy łatwo obserwować. Jeżeli w moim obrazie samego siebie bycie dobrym tancerzem nie ma żadnego znaczenia, to bez trudu przyjdzie mi przyznać, że ja i tańczenie nie jesteśmy sobie pisani. Gdy oceny otrzymywane w szkole dobrze odzwierciedlają moją wiedzę, to otrzymując piątki, uznaję, że jestem osobą, która się uczy i potrafi się nauczyć. Bycie dupkiem to cecha, która nie tylko jest bardzo ważna dla naszej samooceny, ale także trudno mierzalna, przez co niełatwo ją w sobie dostrzec (co innego u innych). Będąc archetypem dupka możemy sobie tego kompletnie nie uświadamiać. Nawet dostrzegając niektóre zachowania, jak choćby wciskanie się w kolejkę, opiszemy siebie jako sprytnych i zaradnych, a nie cwaniakowatych i samolubnych. A jak ktoś nam wytknie niewłaściwe zachowanie? To nazwiemy go fajtłapowatym frajerem.

Ostatnio badacze zajmujący się tym zagadnieniem próbują znaleźć odpowiedź na pytanie; czy stając się bogatymi stajemy się jednocześnie dupkami? Czy bogactwo czyni ludzi narcystycznymi psychopatami?

Zacznę od dwóch przykładów. Wyobraź sobie, że pracujesz  w restauracji. Właśnie obsługujesz dwa stoliki. Przy jednym z nich siedzi elegancki jegomość w drogim garniturze. Przy drugim, zwykły koleś w jeansach. Jak sądzisz: który z nich zostawi ci wyższy napiwek?

Ten przykład nie jest wymyślony, to opowieść kelnerki z pizzerii. Mając kilkumiesięczne doświadczenie pracy stwierdziła jednoznacznie: klienci noszący drogie ciuchy nie zostawiają napiwków, lub jakieś grosze. Skromnie ubrani ludzie z ulicy pozwalają nam kelnerkom zarobić.

Inny przykład. Stojąc w sznurze samochodów oczekujących na zmianę świateł przyglądam się, jak po pasie, służącym do skrętu w lewo przemykają kolejne pojazdy. Zwalniają, i gdy tylko pojawia się luka, wciskają się na początek kolejki. Częściej tego typu cwaniacki manewr wykonują kierowcy drogich samochodów. Czy to znaczy, że odsetek dupków wśród ludzi bogatych jest wyższy niż wśród osób mniej majętnych? Moje niesystematyczne spostrzeżenia nie pozwalają na wyciągnięcie takiego wniosku, ale badania naukowe przeprowadzone przez Paula Piffa już tak. Piff przez kilka tygodni badał zachowania kierowców na ulicach Los Angeles i wykazał, że osoby w drogich samochodach jeżdżą agresywnie, wymuszają pierwszeństwo i są bardziej samolubne. Przykładowo: trzykrotnie rzadziej niż inni zatrzymują się przed przejściami dla pieszych.

W innym badaniu jego uczestnicy na kilka chwil byli sami w pokoju, w którym eksperymentator zostawiał miseczkę pełną słodyczy, przeznaczonych dla dzieci. Studenci, którzy postrzegali samych siebie, jako należących do grupy zamożnych, dziesięciokrotnie częściej niż pozostali badani częstowali się cukierkami, które nie były dla nich.

Kolejne badania pokazały, że bogaci częściej są narcystyczni i postrzegają siebie, jako zasługujących na to co najlepsze. Tym obserwacjom towarzyszyła jednak wątpliwość: czy to bogactwo czyni ludzi dupkami? Czy też, odwrotnie, bycie dupkiem sprawia, że ludzie stają się bogaci. Szybko stało się jasne, że prawdziwa jest ta pierwsza hipoteza. Bogacenie wzmacnia przekonanie w rodzaju „jestem tego wart”, „jestem lepszy niż inni”, „zasługuję na to” nawet, gdy istnieją obiektywne wytłumaczenia (np. jestem bogaty bo odziedziczyłem duży majątek). W jednym z eksperymentów wśród graczy w Monopol znajdowała się osoba, która na początku rozgrywki otrzymała dwukrotnie więcej pieniędzy niż jej konkurenci i dysponowała dodatkowym rzutem kostką w każdej kolejce. Nie jest zaskakujące, że tak uprzywilejowany gracz zwykle wygrywał. Ku zdziwieniu badaczy większość z nich przypisywała sobie zasługi w doprowadzeniu do wygranej. Zwykle wskazując na „swoje umiejętności dokonywania właściwych wyborów”.

Większe poczucie uprzywilejowania niesie za sobą konsekwencje znacznie wybiegające poza zachowania w rodzaju nieustępowania pieszym i zadzieranie nosa. Badania eksperymentalne pokazują, że bogaci są mniej skłonni od pomagania innym i udzielania wsparcia osobom najsłabszym. Piff wykazał, że w przeliczeniu na wielkość swojego dochodu, bogaci mniej przekazują na cele charytatywne niż ludzie ubodzy. A przy tym, rzadziej dawali pieniądze na pomoc potrzebującym a częściej na instytucje, takie jak muzea, galerie i uniwersytety.

Fascynujące jest to, że wystarczy wyobrażanie sobie bycia bogatym, by uwierzyć, iż jesteśmy lepsi od innych. Wraz z kasą narcyzm eksploduje. Gdy uczestnikom badania powiedziano, że będzie im zrobione zdjęcie, zamożni ludzie częściej rzucali się do lustra by poprawić swój wygląd. Poproszeni o narysowanie kształtów geometrycznych symbolizujących siebie i innych, bogaci szkicowali siebie jako duże okręgi, innych jako małe kółeczka.

Z dotychczasowych prac naukowców wynika, że bycie majętnym jest skorelowane z byciem dupkiem. Pamiętajmy jednak, że powołujemy się na wyniki badań społecznych, a zatem: „często” nie oznacza „zawsze”. Wszyscy znamy Billa Gatesa, Warrena Buffeta, Keanu Reavesa – ludzi niezwykle bogatych, których zachowanie wydaje się być pełne empatii i troski o innych. To oczywiście mogą być wyjątki od reguły. Może rzeczywiście wśród bogaczy pierwiastek „bycia dupkiem” jest bardziej rozpowszechniony niż w innych grupach, ale, sam znam wiele takich osób, bogaci też bywają skromni, wrażliwi i pełni szacunku dla innych.