Bycie samolubnym d*pkiem nie pomaga w karierze. Nieprawda! A Steve Jobs? Jednych jego postępowanie z ludźmi mogło inspirować, innych, pozostających w zdecydowanej większości, doprowadzało do płaczu. Biograf Jobsa, Walter Isaacson, podaje liczne przykłady sytuacji, w których „Bad Steve” paskudnie obszedł się ludźmi. Weźmy pierwszy z brzegu przykład. Pracując w Atari Jobs zwerbował Wozniaka by pomógł mu zbudować pomniejszoną wersję znanej wszystkim komputerowej gry w tenisa stołowego (Pong). Za wykonanie zadania autorzy otrzymali znaczącą premię, tyle że Jobs nigdy nie poinformował przyjaciela o wysokości premii i większość zachował dla siebie. D*pek! który w dodatku odniósł sukces.

W konkurencyjnym środowisku bycie d*pkiem wydaje się sprzyjać sukcesowi. Rozważ. Kto Twoim zdaniem ma większe szanse na sukces w pracy? Ktoś kto pozostaje cyniczny wobec klientów. Przypisuje sobie zasługi. Wykorzystuje współpracowników. Nie wspiera innych. Domaga się zawsze więcej. Jest nieuprzejmy, wykorzystuje strach, przerwa innym i oczywiście nie sprząta swojego kubka po kawie. Bo tak. A może ktoś kto jest miły, skromny i uczciwy? Nie przecenia swojego wkładu w wykonanie zadania. Współpracuje i docenia współpracowników. Domaga się więcej tylko wtedy, gdy ma do tego merytoryczne podstawy. Nigdy nie przerywa mówiącym. Opiera relacje na wzajemnym zrozumieniu, sprząta swój kubek po kawie i nigdy nie sięga po ostatnie ciastko.

Bądź szczery. Która z tych dwóch osób odniesie sukces?

Przypisywanie sobie zasług, nieszanowanie innych ludzi, ich czasu i pracy; okazywanie braku zaufania, krytykowanie, skupianie się na własnych korzyściach… Byle wygrać, skorzystać, pogrążyć innych - to wydaje się być słuszna strategia dla kogoś kroczącego na szczyt. W tym kontekście intrygujące są wyniki badań przeprowadzonych na Uniwersytecie Berkeley. Ich autorzy sugerują, że osoby o charakterystyce typowego d*pka – samolubne, nastawione na konkurowanie, kłótliwe i skłonne do manipulacji, nie osiągają na polu zawodowym więcej niż inni. Wyniki są bardzo jednoznaczne; nawet w organizacjach nastawionych na konkurowanie – typowych dog-eat-dog mordowniach duszy; bycie nakierowanym na dominację nie daje przewagi nad innymi w dążeniu do władzy. Może więc nie jest tak, że „mili ludzie kończą ostatni”.

Artykuł zamieszczony w Proceedings of the National Academy of Sciences prezentuje dwa niezależne badania. Każde z nich rozpoczyna się od oceny osobowości przeprowadzonej w czasie, gdy badani byli studentami uniwersytetów. W następnym kroku, mniej więcej 10 lat później, zbadano ich ponownie m.in.: pod kątem ich osiągnięć zawodowych i kultury organizacji, w której pracują. Ponadto badacze dotarli do współpracowników osób badanych, i poprosili ich o ocenę zarówno o ocenę respondentów, jak i samej organizacji.

Rezultaty badania pozwalają sądzić, że osoby, które uzyskują wysoki wynik na skali antagonizmu – brak ugodowości (jedna z cech osobowości w modelu Wielkiej Piątki) – nie wyprzedzają innych w walce o stanowiska. Władza trafia do nich co najwyżej tak samo często (a zwykle rzadziej) jak do osób, które są szczodre, godne zaufania, prostolinijne i ogólnie miłe. Nie oznacza to jednak, że aroganckie i nastawione na współzawodnictwo typki nie zasiadają na ważnych stołkach. Wniosek z badań jest nieco inny:

samolubne d*pki nie awansują szybciej niż inni.

Antagonizm jest dość trwałą cechą osobowości, która wiąże się z kłótliwością. Antagoniści są chłodni wobec innych ludzi, bezduszni i samolubni. Choć może się wydawać, że osoby obdarzone (pokarane?) tą cechą powinny czuć się dobrze i swobodnie w organizacjach zachęcających do konkurowania, wyniki badań temu przeczą.

W jaki sposób można to wyjaśnić? Czy nakierowanie przede wszystkim na własny interes,  manipulowanie, skłonność do współzawodniczenia nie pomagają w karierze? Cóż, może częściowo tak, ale ich wpływ jest neutralizowany przez słabe relacje międzyludzkie. Zwycięzcami współzawodnictwa są raczej pełni energii ekstrawertycy. Ludzie nastwieni na współzawodnictwo częściej są agresywni i dominujący, ale mniej zżyci ze współpracownikami. W efekcie brakuje im wsparcia, sojuszy, społecznego zaplecza. Jerks wymuszą wykonanie pracy, zadanie przed którym stają zostanie ukończone, ale efektem będą zgliszcza relacji międzyludzkich, wrogość i niepewność.