Zastanawiacie się, jakimi rodzicami powinniście być?

Nie chcecie w przyszłości zostać antybohaterami w paradokumentalnej serii „rodzice, którzy spartolili mi życie” ?

A może jesteście w tym wieku, że winicie lub doceniacie swoich rodziców za to jacy dla Was byli?

Bez względu na powód, pewnie zastanawialiście się, co to znaczy być dobrym ojcem, dobrą matką? Nie wszystkim to wychodzi, a zdarza się, że efekty są opłakane: dziecko przynosi świadectwo z paskiem ale nie wie czym jest biwak w lesie.

Nauka czasami pomaga odpowiedzieć na takie trudno pytania. Konsekwencją poszukiwań może być jednak dodatkowa presja, którą odczujemy po przeczytaniu o wynikach badań. Ot choćby opublikowane w roku 2016 naukowcy z Uniwersytetu w Edynburgu wskazali, że osoby, które w dzieciństwie doświadczyły dużo ciepła i wrażliwości ze strony swoich rodziców okazują się być szczęśliwsze będąc dorosłymi. Z kolei ci, którym rodzice silnie ograniczali możliwości podejmowania własnych decyzji, naruszali ich prywatność i uzależniali od siebie, już jako dorośli często mają  niski poziom satysfakcji z życia. Rodzice stosujący tzw. kontrolę psychologiczną, próbujący kontrolować wszystko, co robi dziecko, a jednocześnie sprawiający, iż dziecko czuje się od nich całkowicie zależne doprowadzają do tego, że nawet po osiągnięciu wieku dorosłego, dzieci relatywnie często mają trudności w regulowaniu własnych zachowań.

  • Poczuliście ciężar odpowiedzialności?
  • Ja tak.

Na szczęście nauka nie tylko wywiera presję ale dostarcza nam wskazówek, na temat tego jak rodzice mogą zwiększyć szanse na to, że ich dziecko będzie kiedyś szczęśliwym dorosłym. Kluczowym wydaje się być styl rodzicielstwa. Już w latach osiemdziesiątych XX wieku Diana Baumrind wyróżniła trzy główne, niedługo potem Maccoby i Martin dodali jeszcze jeden, i w ten sposób stworzono typologię styl rodzicielstwa, która dominuje w literaturze do dzisiaj. Wyróżniamy styl: autorytatywny, pobłażliwy, niedbały i autorytarny, a różnice pomiędzy nimi dotyczą tego, jak bardzo rodzic jest wymagający, i w jakim stopniu odpowiada na potrzeby dziecka.

Zacznijmy od tej strategii, która wydaje się najlepsza i, co ważne, również najpowszechniej wykorzystywana. Autorytatywny rodzic jest ciepły i wrażliwy w swoim stosunku do dziecka, wyznacza jasne zasady, wymaga ale jest silnie wspierający, a przy tym ceni niezależność. Badania sugerują, że dzieci wychowywane w ten sposób osiągają dobre wyniki w szkole i mają relatywnie wysokie poczucie własnej wartości. Łatwo przychodzi im nabywanie umiejętności społecznych, rzadziej cierpią na choroby psychiczne i, co nie bez znaczenia, relatywnie rzadko trafiają do więzienia.

Badania przeprowadzone w Stanach Zjednoczonych wskazują, że ta strategia jest realizowana przez niemal połowę wszystkich rodziców. A co robią pozostali? Część z nich sięga po styl autorytarny czasami zwany dyscyplinującym. W tym przypadku rodzic wymaga całkowitego posłuszeństwa, jednocześnie będąc mało wrażliwym na potrzeby i uczucia dziecka. Autorytarni rodzice mają wysokie wymagania i wyznaczają zasady, do których dziecko musi się bezwzględnie dostosowywać. Konsekwencją takiego modelu sprawowania opieki rodzicielskiej nierzadko są: słabe wyniki w edukacji, niski samoocena i niski poziom umiejętności społecznych. Dzieci autorytarnych rodziców relatywnie najczęściej cierpią na choroby psychiczne, popadają w uzależnienia i popełniają przestępstwa.

Najbardziej odległym od autorytarnego jest styl pobłażliwy lub, jak ktoś woli bardziej naukowo brzmiące słowa, permisywny. To podejście charakteryzuje ciepłych i wrażliwych rodziców, którzy jednak nie ustalają zasad, a jeżeli już to zaledwie kilka, i są raczej ustępliwi jeżeli chodzi o ich egzekwowanie. Konsekwencją stosowania tego stylu jest to, że dziecko wyrasta na kogoś, kto: łatwo ulega impulsom, jest egocentryczny, ma trudności w tworzeniu i utrzymywaniu relacji a jednocześnie nie najlepiej wypada jeżeli chodzi o umiejętności społeczne.

Zamieńmy w opisie stylu pobłażliwego ciepło i wrażliwość na chłód i dystans a otrzymamy styl niedbały, nazywany też niezaangażowanym. Rodzice realizujący to podejście podobnie jak rodzic dyscyplinujący,  nie są czuli dla swoich dzieci, ale w przeciwieństwie do nich nie wprowadzają żadnych zasad. Dziecko i jego zachowanie są im całkowicie obojętne. Efekt? Dzieci wychowywane przez niezaangażowanych rodziców często ulegają impulsom, są ponadprzeciętnie narażone na uzależnienia od narkotyków lub alkoholu, częściej też popełniają samobójstwa i częściej trafiają do więzienia.

Nie trzeba być psychologiem rozwojowym by dostrzec, że wszyscy powinniśmy być rodzicami autorytatywnymi (nie mylić z autorytarnymi). Jeżeli sam lub sama nie jesteś pewna lub pewny czy należysz do tej grupy wystarczy zadać sobie kilka prostych pytań:

· Czy tworzysz zasady i je egzekwujesz?

· Czy przy tworzeniu zasad jesteś otwarty na dyskusje z dzieckiem?

· Czy wyjaśniasz dzieciom swoje postępowanie?

· Czy rozmawiasz z dziećmi o ich postępowaniu?

· Czy wspierasz swoje dzieci?

· Czy szanujesz niezależność swoich dzieci?

· Czy zachęcasz je do samodzielności i dajesz swobodę (nawet gdy mogą popełnić błąd)?

· Czy słuchasz swoich dzieci?

Miara jest prosta: im więcej odpowiedzi „tak” na powyższe pytania tym bardziej twój styl jest autorytatywny.

Kilka uwag na koniec, ot tak, by nie było zbyt prosto.

Kiedy pisałem o tym, jakie są efekty stosowania określonego stylu rodzicielstwa, kluczowe w tym opisie są określenia częstości: „rzadziej” „częściej”, „nierzadko” etc. Przykładowo dzieci permisywnych rodziców częściej są egocentryczne i częściej mają trudności w tworzeniu relacji. Zauważmy jednak, że to nie oznacza, że wszystkie dzieci w ten sposób wychowywane takie się staną. To również nie jest równoznaczne ze stwierdzeniem, że dobrze wychowując dzieci chronimy je przed problemami.

Po drugie, co za ulga, badania pokazują, że niektóre zachowania dzieci są silniej powiązane z temperamentem dziecka niż z tym, jakie jest podejście rodziców.  A zatem, Drodzy Rodzice, jeżeli w waszych głowach zawitała myśl, że to jakie jest wasze dziecko zależy głównie od Was, to cóż możecie śmiało podać jej płaszczyk i pożegnać. Nie jesteście wszechmocni i lepiej abyście o tym pamiętali. Opublikowane w 2015 roku wyniki badań, którymi przez okres 50 lat objęto ponad 14 i pół miliona par bliźniaków pochodzących z 39 krajów, wskazują jednoznacznie: nasze zachowania i cechy osobowości niemal na równi są kształtowane przez geny jak i środowisko, w którym żyjemy.

A zatem może być tak, że pomimo wzorowego podejścia ze strony matki czy ojca, dziecko okaże się być agresywnym egocentrykiem ze skłonnością do głosowania na partie populistyczne. Może też być odwrotnie, urodzone i wychowane w nienajlepszym miejscu, może wyrosnąć na dobrego i świadomego swej wartości człowieka.

Tylko nie przeholujcie. To, że styl rodzicielstwa nie daje gwarancji dobrych wyników, nie oznacza, że nie ma znaczenia. Wśród czynników środowiskowych to rodzice mają największy wpływ na dziecko. Jeżeli nie wiesz, na jaki styl się zdecydować, sugeruję strategię „po pierwsze nie szkodzić” co w praktyce oznacza bycie rodzicem ciepłym, wrażliwym, wymagającym i ceniącym niezależność dziecka. Póki co, żadne wyniki badań nie wskazały, by to podejście było w jakiś sposób szkodliwe.