Idea bezwarunkowego dochodu podstawowego jest dość prosta. Wyobraźmy sobie, że świadczenie 500+ przysługuje wszystkim dorosłym w podwojonej wysokości. W dodatku bez zagrożenia zamianą na inną formę, gdy stwierdzone zostanie jego marnotrawienie. Jak wiadomo 500+ jest na wszystkie dzieci i należy się niezależnie od sytuacji rodziców na rynku pracy (nie wymaga się pracy lub poszukiwania pracy), czy ich sytuacji dochodowej (nie wymaga się, aby rodzina była uboga, czy żeby spełniała inne kryterium dochodowe czy majątkowe). Takie będzie też BDP.

Jednym ze sposobów wykazywania zasadności wprowadzenia w życie tej idei jest wskazywanie, że odpowiada on na obecne i nadchodzące wyzwania rozwojowe. Rozważny więc te wyzwania w trzech wymiarach: gospodarczym, społecznym i środowiskowym. W każdym z nich można wskazać jeden lub kilka problemów, na które odpowiedzą będzie BDP.

Zapewnienie popytu na wysokim poziomie

Jeżeli w wymiarze gospodarczym głównym problemem jest niedostateczny efektywny popyt, to BDP można wskazać jako odpowiedź. Zwiększa on dochody do dyspozycji konsumentów, w szczególności tych z dolnej połowy rozkładu dochodu. Niedostateczny popyt może w przyszłości być coraz większym problemem ze względu na automatyzację wielu zadań zawodowych o czym dalej. BDP więc czyniąc dochody konsumentów bardziej stałymi i pewnymi może wpłynąć pozytywnie na popyt realizowany w gospodarce i ostatecznie też na wzrost PKB.

Jeżeli za kolejne wyzwanie gospodarcze uznamy starzejące się społeczeństwo i wpływ tego procesu na rynek pracy w postaci niedoboru podaży pracy, to BDP może być zachętą dla pracowników z innych krajów, aby migrowali do Polski nie tylko tymczasowo, ale po to również, aby ustanowić tu swoje centrum życiowe i uzyskać obywatelstwo.

Bardziej złożony argument za tym, że BDP odpowiada na wyzwania gospodarcze odwołuje się do możliwego wpływu postępu technologicznego na rynek pracy i przez to na rynek dóbr i usług konsumpcyjnych. Jeżeli postęp technologiczny będzie prowadził do coraz lepszych i tańszych rozwiązań, które będą zastępowały pracę ludzką (sztuczna inteligencja, robotyzacja, automatyzacja), to można przewidywać rosnące zagrożenie nie tyle bezrobociem technologicznym, ale polaryzacją rynku pracy. Ta ostatnia polega na tym, że miejsca pracy coraz bardziej dzielą się na takie z zadaniami ściśle związanymi z postępem technologicznym i są one bardzo dobrej jakości, cała reszta miejsc pracy staje się zaś coraz bardziej niepewna i ciąży ku niskiej jakości, w tym jest słabiej opłacana. W takim ujęciu barierą rozwojową staje się niedostatek popytu, ale także rosnące poparcie dla populistycznej polityki. BDP odpowiada na niepewność pracy pewnością podstawowego dochodu, stanowi impuls popytowy i odciąga wyborców od poparcia na populistów.

Można też podnosić argument, że podstawowe bezpieczeństwo dochodowe w postaci BDP skłoni do podejmowania większego ryzyka, a więc zwiększy przedsiębiorczość. Jeżeli jest ona ważna dla wzrostu gospodarczego, to mamy kolejny argument za BDP: dodatni wpływ na wzrost zamożności ogółu poprzez wspieranie przedsiębiorczości.

Wolność od ubóstwa i sprawiedliwość podatkowa

W wymiarze społecznym można wyróżnić wyzwania związane z niesprawiedliwością obecnego systemu podatkowego. Jeżeli ideałem jest tu podatek progresywny nakładany zarówno na dochody, jak i majątki, to wskazuje się, że obecny system jest za mało progresywny, lub jest nawet degresywny, tzn. bardziej obciąża niższe dochody niż wyższe. BDP jest kosztowny, więc w modelu fiskalnym wymaga radykalnego zwiększenia podatków, a to można osiągnąć między innymi poprzez zwiększenie ich progresji. Poza tym można też wskazać, że podatki majątkowe w Polsce są niskie, więc ich podwyżka i nowy kształt też mogłyby wpłynąć na bardziej sprawiedliwe rozłożenie ciężarów podatkowych.

Wyzwaniem w kontekście zapewnienia wolności od ubóstwa jest oczywiście istniejące ubóstwo i na pierwszy rzut oka BDP ma przewagę nad dzisiejszymi rozwiązaniami w tym zakresie. Wiemy już, że w rodzinach z dziećmi świadczenie wychowawcze dodatkowo ograniczyło ubóstwo w porównaniu z istniejącymi wcześniej zasiłkami rodzinnymi (Paradowski, Wolszczak-Derlacz i Sierminska, 2020). Jeżeli więc BDP zwiększałby bardziej wolność od ubóstwa, to byłby to również argument za jego prorozwojowością w tym wymiarze. Wolność od ubóstwa jest podstawą wielu innych wolności, bo uwalnia również od zależności w zaspokajaniu podstawowych potrzeb od woli innych i związanych z tym dominacji, wyzysku i przemocy.

Środowisko i klimat

Jedną z bardziej pozytywnie nastawionych do BDP partii politycznych są Zieloni. Jaki może być pozytywny wpływ BDP na wartości cenione przez te ugrupowania, na środowisko i klimat? Argument ten może odwoływać się do tych skutków BDP, które w świetle kryterium wzrostu PKB są oceniane negatywnie. Jeżeli więc BDP spowodowałby zmniejszenie zainteresowania pracą formalną i w ten sposób zmniejszyłby dochody i popyt, to wówczas można oczekiwać również zmniejszonej presji na środowisko. Dobrze oddaje to podejście cytat: „Zbyt ciężko pracujemy, by produkować zbyt wiele [zbędnych] rzeczy, a w trakcie tego procesu niszczymy planetę (Cabaña, 2019). BDP dopisywany jest więc do ogólniejszej strategii obniżania wzrostu gospodarczego ze względu na wyzwania klimatyczne i środowiskowe (degrowth) czy też do scenariuszy post-wzrostu (Malmaeus, Alfredsson i Birnbaum, 2020).

W Polsce mamy szczególnie duże wyzwania w tym wymiarze ze względu na zależność polskiej gospodarki od spalania węgla. Jeżeli BDP będzie systematycznie obniżało wzrost, łącznie z konsumpcją energii, to też będzie ułatwiało proces dekarbonizacji. Z kolei górnicy i inni pracownicy zwalniani z kopalń będą mieli podstawowe zabezpieczenie dochodowe. Tak zresztą jak wszystkie inne osoby w ich społecznościach. Możliwe więc, że i tym kanałem BDP będzie wpływał ułatwiająco na proces dekarbonizacji.

Może i prorozwojowy, ale czy da się go zrealizować?

Na świecie testuje się rozwiązania zbliżone do BDP, więc nie jest tak, że nie mamy żadnych możliwości praktycznego sprawdzenia jego działania. Przykładowo głośny eksperyment w Finlandii z bezwarunkowym zasiłkiem dla bezrobotnych dowiódł, że nie trzeba nakładać różnych wymogów na bezrobotnych, bo wyniki zatrudnieniowe były zbliżone do grupy kontrolnej. Poza tym dowiedziono, że samopoczucie uczestników eksperymentu i zaufanie były istotnie wyższe niż w grupie kontrolnej. Skoro więc da się zrealizować BDP na małą skalę i widać pozytywne efekty, dlaczego nie spróbować w szerszej skali?

Tu napotykamy na główne wyzwania realizacyjne ściśle ze sobą powiązane: ekonomiczne i polityczne. Małe eksperymenty trwające kilka lat można z mniejszym lub większym wysiłkiem sfinansować, ale co z BDP dla całej ludności i bez ograniczenia czasowego? Mamy 30 milionów dorosłych obywateli i obywatelek i każdy miałby otrzymywać 1000 zł co miesiąc. Ile to będzie łącznie? 360 miliardów. To bardzo, bardzo dużo nawet przy PKB wartości ponad dwóch bilionów, bo aż 18%. W 2019 r. całe Polskie wydatki na zabezpieczenie społeczne wynosiły 20%, przy całości wydatków rządu i samorządów na poziomie 49% PKB i deficycie 7% w 2020 r. Zwiększenie obecnych wydatków całego państwa o 360 mld rocznie nie jest oczywiście możliwe, a z kolei przekierowanie dużej części obecnych wydatków na BDP tak, aby nikt na tym nie stracił jest bardzo trudne. Podwyżki podatków nie są popularne, w szczególności gdyby miały być duże, co dobrze uświadamia dyskusja dotycząca propozycji reformy podatkowej zawartej w Polskim Ładzie, która nawet nie zawiera zwiększenia stawek obecnych czy dodania nowych. Z kolei finansowanie z deficytu napotyka na ograniczenia i ryzyka związane ze zwiększeniem długu publicznego, np. wysoka inflacja.

Załóżmy jednak, że ktoś zaprojektował model finansowania BDP częściowo z podwyżki podatków, a częściowo z długu publicznego. Czy byłaby to propozycja atrakcyjna dla partii politycznych? Mogą się one spodziewać, że zaproponowanie bezwarunkowego i bezterminowego transferu znajdzie u wielu wyborców poparcie. W badaniach opinii publicznej na pytanie o stosunek do BDP duża część respondentów odpowiada, że jest za, choć odsetek ten zmniejsza się, gdy uświadomimy im, że będą wymagane podwyżki podatków lub wzrost długu publicznego.

W zwykłej kampanii wyborczej partia proponująca BDP napotka krytykę partii konkurujących, które na pewno będą dyskredytowały propozycję nie tylko argumentem ogromnych kosztów bezpośrednich i pośrednich, ale też argumentem o niesprawiedliwości BDP. Znamy je już z krytyki 500+ za to, że jest też wypłacany zamożnym, którzy go nie potrzebują (złamanie zasady podziału według potrzeb), ale również wypłacany jest tym, którzy nie pracują, a więc nie zasłużyli (złamanie zasady podziału według zasług). Oczekiwanie więc, że BDP, jako prosty transfer do każdego, będzie atrakcyjny ze względu na potencjał wyborczy napotyka na zasadnicze wątpliwości.

Konkluzja jest więc taka, że BDP na pierwszy rzut oka wydaje się odpowiadać na wyzwania rozwojowe i być atrakcyjny politycznie. Nawet bez dyskutowania wątpliwości dotyczących prorozwojowości szubko napotyka na dość trudne do podważenia argumenty o bardzo dużym koszcie i niesprawiedliwości. Ktoś powie, że w przypadku 500+ jednak się dało, więc to są przesadzone obawy. Trzeba sobie jednak zdawać sprawę, że powszechne świadczenia na dzieci występują w większości państw UE. Ich koszt jest wiele razy niższy i łatwiej uzasadniać ich powszechność. A może więc Unia Europejska wprowadzi, ktoś podpowie. Niedawno pierwszy raz Europejski Bank Centralny sprzedał obligacje i z dochodu z nich sfinansowane zostaną krajowe plany pocovidowej odbudowy na różne inwestycje, np. transformację gospodarki na mniej szkodliwą dla klimatu. Sytuacja jest jednak szczególna i nawet zwolennicy BDP (inicjatywa Pacjent Europa) występowali o tymczasowe rozwiązanie, a nie bezterminowe świadczenie dla wszystkich obywateli UE.

Podsumowując, można budować argumentację za BDP i próbować jej bronić przed krytyką, ale realnym wyzwaniem jest wykonalność ekonomiczna i polityczna tej idei.