Tysiąc rzeczy, które poszły dobrze. Nauka o roli doceniania
Docenianie nie przychodzi samo. W świecie, który szybciej zauważa braki niż dobro, uważność staje się wysiłkiem. A jednak to właśnie ona — jak pokazują badania — wzmacnia szczęście, relacje i dobrostan w codziennym życiu.
Dzień taki szczęśliwy,
Mgła opadła wcześnie, pracowałem w ogrodzie.
Kolibry przystawały nad kwiatem kaprifolium.
Nie było na ziemi rzeczy, którą chciałbym mieć.
„Dar”, Czesław Miłosz
Wstałem z łóżka. Wypiłem kawę. Moi bliscy obudzili się zdrowi. Mój dom stoi. Ktoś przywitał mnie troskliwym „cześć”. Pobrudziłem talerze, bo jadłem na nich śniadanie. Miałem ubranie, by odziać obie nogi. Ktoś mnie zauważył. Ktoś zadzwonił. Pociąg przyjechał na czas. W domu było ciepło. Przeczesałem włosy. Napisałem tekst. Odróżniam światło od mroku. Czułem smak owocu. Nie udawałem. Dla kogoś było ważne to, co robię. Czytałem książkę. Jadąc pociągiem, widziałem sarny biegnące po polu. Dzieci bezpiecznie wróciły ze szkoły. Nie płakałem. Posłuchałem kogoś mądrego. Było mnie stać. Mogłem wybrać, co zjem. Zadzwonił telefon. Ucieszył mnie mail. Uśmiechałem się. Ona się uśmiechnęła. Studenci przyszli na wykład. Słońce świeciło. Pracowałem w ciszy. Nosiłem miękkie, wełniane skarpety. Poczytałem dzieciom na dobranoc. A Księżyc świecił tak pięknie. Sikorki jadły z karmnika.
Doceniam.
Docenianie nie przychodzi samo
Tyle że to nie przychodzi samo. Zmysły prześlizgują się po tym, co dobre w naszym życiu. Za to obijamy się o to, co złe. By docenić, potrzeba wysiłku. Zło zauważamy nawet wtedy, gdy tego nie chcemy.
Czym jest docenianie?
Docenianie to sztuka – i jak sztuka przyjmuje rozmaite formy:
• Skupienie – skupiłem się na tym, co mam.
• Podziw – odczułem zachwyt, pobudziłem ciekawość.
• Małe rzeczy – odprawiłem codzienne rytuały przypominające, że dobro jest w codzienności.
• Życie chwilą – celebrowałem ciszę, smak, dotyk.
• Dostrzeganie dobra – zauważyłem, że ktoś zrobił dla mnie coś miłego.
• Wspomnienia – przypomniałem sobie to, co było złe i minęło.
• Zauważanie – doceniłem to, co mam, a czego innym ludziom brakuje i za czym tęsknią.
• Wdzięczność – dziękowałem innym za ich aktywność, obecność, starania.
Rzadko o tym myślimy, ale samo zrozumienie, czym tak naprawdę jest docenianie, może popchnąć nas do tego, by je praktykować. Bo docenianie wymaga od nas zaangażowania mózgu i serca jednocześnie.
Naukowcy opisują docenianie jako zrozumienie wartości i znaczenia czegokolwiek wraz z poczuciem pozytywnej więzi emocjonalnej. Tym „czymkolwiek” może być wydarzenie, osoba, zachowanie, rzecz, zjawisko. Innymi słowy: docenianie to dostrzeganie dobra i cieszenie się nim; podszyta ciekawością próba zrozumienia zamiast automatycznej oceny.
Docenianie to nie tylko miłe chwile
„Phi, spoko” – powiecie – „przecież doceniam”. Doceniam ostatni koncert, na którym byłem, smak wyjątkowej kolacji, prezent, który dostałem na urodziny.
To dobrze, że doceniasz takie rzeczy, ale w postawie życiowej raczej nie o to do końca chodzi. Nie jest sztuką doceniać rzeczy wyjątkowych i rzadkich, jak polscy astronauci. Docenianie, o którym piszę, to dostrzeganie dobra, które jest już, teraz, tu.
Dlaczego jedni są szczęśliwsi od innych?
Wszyscy znamy takich ludzi. Potrafią cieszyć się każdym kubkiem kawy, doceniają wszystko co dla nich zrobisz, zauważają widok za oknem i podziwiają geniusz człowieka, który kiedyś biegał po sawannie a dzisiaj bez podnoszenia głosu rozmawia przez telefon z kimś, kto akurat jest w Nowej Zelandii. Jeżeli jesteś do mnie podobny to z jednej strony ich podziwiasz i nieco im zazdrościsz, z drugiej, bywa, że cię irytują. Bez względu jednak, co my o nich myślimy, to oni okazują się być zwycięzcami w grze, w której zdobywa się szczęście. Doceniając wygrywają. Na pewno są przed innymi, którzy w codzienności widzą tylko normalność, zwyczajność i banał. Dla nich prąd po prostu płynie z elektrowni i dlatego jest w gniazdku, kwiaty kwitną bo tak robią kwiaty, a kawa ma zapach a nie aromat. Tyle.
Docenianie to nie toksyczna pozytywność
Nauka mówi wprost: lepiej jest doceniać. I nie chodzi tu wcale o toksyczną pozytywność i ignorowanie problemów, ale o zauważenie tego co dobre, ciekawe, piękne – nawet w chaosie. Docenianie nie jest postawą w stylu „wszystko jest super” to raczej wybór i umiejętność, by szukać pozytywów w świecie pełnym złożoności i kontrastów. Nie udajemy, że nic złego się nie dzieje, ale z ciekawością przyglądamy się rzeczywistości.
Nie pogoń za „wow”, lecz uważność na to, co jest
Docenianie nie polega też na tym, że cięgle pędzimy za czymś co uznamy za warte tego by to zauważyć i z tego powodu poczuć się lepiej. To skupienie się na dobrych rzeczach, które już są obecne w naszym życiu. Nieobojętność.
W końcu docenianie nie jest tylko „miłym uczuciem”. To ważny element naszego dobrostanu – tak przynajmniej sugerują wyniki badań.
Zacznijmy od tych, którzy doceniają; okazuje się, że skłonność do doceniania jest silnie powiązana z naszym dobrostanem emocjonalnym. Doceniający częściej odczuwają pożądane przez nas wszystkich emocje: radość, zachwyt, zaciekawienie czy ekscytację. Co ciekawe dotyczy to tak samo osób młodych, jak i starszych, mężczyzn i kobiety, ludzi stabilnych emocjonalnie i neurotyków. Najsilniej działa na nas docenianie tego co mamy; zdrowia, rodziny, wody w kranie i ciepłej odzież na zimę etc. Chodzi o to by zamiast bezmyślnie przewijać życie w oczekiwaniu na momenty „wow” zatrzymać się na chwilę i pomyśleć: „super jest mieć do kogo wracać po pracy, dobrze, że stać mnie na to by zapłacić rachunki, poranna kawa z ekspresu naprawdę stawia na nogi; wspaniale, że mogę wybrać co będę studiował albo dokąd pojadę na wakacje”.
Docenianie a mózg i zdrowie fizyczne
Badania nad reakcjami mózgu pokazują, że gdy docenisz kogoś lub coś, w szarej masie pod czaszką aktywizują się ośrodki nagrody. Rośnie poziom dopaminy i serotoniny, a jednocześnie zmniejsza się ilość hormonów stresu. Dobrze to obrazuje badanie prowadzone przez 4 lata wśród 50 tysięcy starszych kobiet w Stanach (średnia 79 lat). Po tym, jak naukowcy wyeliminowali inne czynniki kobiety, które silniej doceniały to co mają, były mniej zagrożone śmiercią. Docenienie jest zatem korzystne nie tylko dla naszej psychiki ale może też pełnić funkcję ochronną dla naszego zdrowia fizycznego.
Docenianie a adaptacja hedonistyczna
Doceniając wolniej adaptujemy się do tego co dobre w naszym życiu. Gdy kupię sobie nowy dom z ogródkiem, na początku każdy dzień przebywania w nim staje się źródłem zadowolenia, jednak z czasem to mija. Przyzwyczajamy się. To normalne: tak działa mechanizm adaptacji hedonistycznej – kołowrotka. Mózg koncentruje się na zmianach, a nie na tym co stałe. Wraz z upływem czasu przestaje się interesować naszym domem chociaż sam dom spełnia swoje, bardzo ważne dla nas, funkcje. Docenianie to sposób na to, by radzić sobie z adaptacją, albo inaczej: to sposób na przedłużenie radości, jaką odczuwamy z powodu pozytywnych zmian w naszym życiu.
Dlaczego tak bardzo chcemy być doceniani
Jeszcze lepiej to zrozumiemy, gdy spojrzymy na to, z drugiej strony tj. od strony docenianej osoby. Pamiętacie jeszcze, jak opisałem to, czym jest docenianie? Docenianie to dostrzeganie dobra i cieszenie się nim, to okazywanie ciekawości. To dlatego dla każdego człowieka bycie docenionym to nic innego jak dowód na to, że ja, to co robię, jaki jestem nie tylko zostało dostrzeżone, ale też wzbudza u innych pozytywne reakcje. Nic nie podpowiadam, ale jestem przekonany, że moi inteligentni czytelnicy na pewno dostrzegą praktyczny wymiar wyników badań, z których wynika, że docenianie i bycie docenianym stanowi istotny element satysfakcji ze związku. Ta zależność wydaje się być czymś, co jest częścią ludzkiej natury bo zaobserwowano ją zarówno u mężczyzn, jak i kobiet, w parach o różnym stażu i w różnych kulturach.
Ostatecznie, jak pisał Wolter: Docenianie to cudowna rzecz. Sprawia, zż to, co w innych doskonałe, staje się też naszym udziałem”.
Doceniam, że przeczytaliście.