Twój smarfon odciąga uwagę, nawet gdy z niego nie korzystasz

Smartfon leżący obok – wyciszony, odwrócony ekranem do dołu, nieruchomy – może obniżać sprawność naszego mózgu. I to nawet wtedy, gdy świadomie go ignorujemy. Nie jest to metafora, lecz wniosek poparty badaniami psychologicznymi.

Twój smarfon odciąga uwagę, nawet gdy z niego nie korzystasz

Wiem, będzie trudno, bo pewnie czytasz albo słuchasz tego tekstu na smartfonie. Jednak spróbuj. Wyobraź sobie prostą sytuację, gdy robisz coś, co wymaga od Ciebie pełnego skupienia. Może czytasz książkę, bawisz się z dzieckiem, albo planujesz wieczór? Po prostu siedzisz przy biurku i z jakiegoś powodu chcesz pozostać skoncentrowanym na tym, co właśnie robisz. W tym czasie twój smartfon jest gdzieś obok. Nie domaga się uwagi. Leży ekranem do dołu, cicho, nieruchomo, niewinnie. Nie dzwoni, nie wibruje, nie świeci.

Nieruchomy element otoczenia.

A jednak, to on jest winny temu, że twój mózg pracuje gorzej.

Nie ma w tym stwierdzeniu przesady.

To nie metafora.

To wyniki konkretnych badań.

„Brain Drain” – badanie, które pokazało ukryty koszt smartfona

W 2017 na łamach  wydawanego przez Uniwersytet Chicagowski czasopisma Journal of the Association for Consumer Researchukazał się artykuł „Brain Drain”. Prezentowano w nim dwa eksperymenty przeprowadzone przez Adriana Warda i jego współpracowników. Celem badania było sprawdzenie, jak sama obecność smartfona wpływa na pracę mózgu.

Pomysł był dość prosty. Uczestników, ponad 500 osób, losowo przydzielono do trzech grup. Osoby z grupy pierwszej miały ze sobą telefon, który leżał w zasięgu ich wzroku, ekranem w dół. Osoby z grupy drugiej również miały ze sobą telefon, ale w czasie eksperymentu trzymały go w kieszeni lub torebce. Osoby z grupy trzeciej, zostawiały telefon w innym pomieszczeniu.

W każdej grupie uczestnicy wykonywali różne zadania, które testowały pamięć  roboczą i umiejętność wykrywania reguł. Pierwsze z nich polegało na jednoczesnym wykonywaniu dwóch czynności (np. proste obliczenia matematyczne i zapamiętywanie liter) drugie wykorzystywało Matryce Ravena, z brakującym elementem do uzupełnienia.

Sama obecność telefonu obciąża mózg

Co się okazało?

Wyniki eksperymentu sugerują, że sama obecność smartfona zużywa część naszych zasobów poznawczych. A ponieważ te zasoby są ograniczone, to gdy coś je uszczupla, zostaje ich mniej na zapamiętywanie czy rozwiązywanie problemów. Odbywa się drenaż mózgu.

Co ważne, problem nie znika, gdy telefon schowamy do torby czy odwrócimy ekranem do dołu. Nie ma też istotnej różnicy między telefonem na biurku a telefonem w kieszeni. Jedynym naprawdę skutecznym rozwiązaniem okazuje się… wyniesienie go poza pomieszczenie. Dopiero wtedy przestaje on „istnieć” w naszej przestrzeni poznawczej i przestaje zużywać zasoby uwagi.

Zaskakujące było również, że dzieje się tak bez względu na to, czy telefon pozostaje włączony. Zarówno wyłączony, jak i wyciszony smartfon wykorzystuje nasz mózg.

Dzieje się to poza naszą świadomością. Po wykonaniu zadań zapytano uczestników o to, jak często pomyśleli o swoim smartfonie. Osoby z telefonem na biurku i osoby z telefonem w innym pokoju, …twierdziły to samo: że o nim nie myślały. A to z kolei pokazuje, że „efekt myślenia o telefonie pozostawał widoczny choć nie był uświadomiony”.

Ujmę to tak: świadomie nie myślimy  „o, telefon, muszę się powstrzymać by go nie używać”; ale nasz mózg robi to sam — i płaci za to cenę. Autorzy badania tak właśnie zinterpretowali uzyskane wyniki: telefon przyciąga uwagę, mózg musi włożyć wysiłek by to powstrzymać, a robiąc to zużywa zasoby.

Smartfon a pamięć robocza i myślenie

Badanie Warda i jego zespołu było jednym z wielu na temat wpływu obecności smartfona na pracę naszego mózgu. W innych wykazano,że gdy robimy coś prostego samo obecność telefonu nie ma na nas wpływu. Jednak, gdy wykonujemy zadania wymagające skupienia i złożonych operacji obecność urządzenia sprawia, że wypadamy gorzej i robimy to wolniej.

Dwie metaanalizy opublikowane w 2023 i 2024 roku potwierdziły, że sama obecność smartfona (np. leżącego na biurku) rzeczywiście obniża pojemność pamięci roboczej, ale efekt ten był słabszy niż to sugerowały wyniki badań Warda.

Jak to wyjaśnić?

Jak coś, czego w danym momencie nawet nie używamy wpływa na nasz mózg?

Dlaczego smartfon rozprasza nawet wtedy, gdy go ignorujemy?

Smartfon nie jest zwykłym przedmiotem, jak lampa czy kubek. To jednostka centralna naszych kontaktów społecznych, cyngiel wywołujący strzały dopaminy, w końcu to dostawca wiadomości, których nie chcielibyśmy przegapić. Dlatego, w nieco bardziej subtelny sposób, jesteśmy uwarunkowani jak psy Pavlova. Nasz mózg automatycznie, bez pytania, niezależnie od nas, kieruje naszą uwagę na smartfona, wkłada wysiłek w to by nas powstrzymywać od sięgania po niego; w końcu podtrzymuje w sobie gotowość do tego by sprawdzić to, co mogło nam umknąć. Każda z tych czynności ciągnie za sobą zużywanie zasobów.

Choć chcielibyśmy myśleć inaczej, nasze zasoby poznawcze są ograniczone, a aplikacje w smartfonach projektuje się właśnie po to, by skutecznie przyciągały uwagę. To sprawia, że telefon jest naturalnym rywalem dla wszystkiego, na czym próbujemy się skupić. Problem w tym, że codzienne obowiązki rzadko bywają tak angażujące jak ekran pełen powiadomień, wiadomości i atrakcyjnych bodźców.

Czy zatem rozprasza nas tylko wtedy, gdy go widzimy albo słyszymy? Niekoniecznie.

Intuicja podpowiada, że schowanie telefonu do torby czy pod koc powinno pomóc, ale wyniki badań nie są tu zbyt pocieszające. W jednym z eksperymentów nie stwierdzono istotnej różnicy między osobami, które miały telefon na biurku, a tymi, które trzymały go w torbie. W innych sytuacjach wyraźnie lepsze efekty dawało dopiero wyniesienie telefonu poza pomieszczenie. To sugeruje, że smartfon obciąża nasz umysł nawet wtedy, gdy go nie widzimy, nie słyszymy, a nawet gdy jest wyłączony.

Wniosek praktyczny: jak pracować w skupieniu?

W praktyce oznacza to, że najskuteczniejszym sposobem ograniczenia „drenażu mózgu” jest po prostu pozostawienie telefonu poza pokojem. Być może działa tu sam fizyczny dystans: żeby po niego sięgnąć, trzeba wstać i przejść do innego miejsca. Możliwe też, że nasz umysł traktuje przestrzeń, w której się znajdujemy, jako swój bieżący obszar operacyjny – i dopóki telefon znajduje się w jego granicach, dopóty pozostaje psychicznie „obecny”.

Paradoks? Sam zmagałem się z telefonem, pisząc tekst o tym, jak skutecznie odbiera nam on zasoby poznawcze. Było w tym coś przewrotnie ironicznego: próbowałem skupić się na artykule o rozproszeniu, a jednocześnie co chwilę odczuwałem ciężar własnego smartfona gdzieś na obrzeżach uwagi. Jak więc dotarłem do końca? W gruncie rzeczy w sposób najprostszy z możliwych – posłuchałem rady płynącej z samego badania. Zostawiłem telefon poza pokojem, tak daleko, by przez kilka godzin niemal przestał dla mnie istnieć.