„Nie wiem, czy moje życie byłoby lepsze, ale byłoby moje”. Czego najbardziej żałujemy w życiu? (część 1)

Niewybrana droga zawsze wygląda kusząco, bo nigdy nie musiała zmierzyć się z rzeczywistością

„Nie wiem, czy moje życie byłoby lepsze, ale byłoby moje”. Czego najbardziej żałujemy w życiu? (część 1)

Posłuchaj na Spotify YouTube Podbean

Ten tekst to pierwsza część postu o tym, czego w życiu żałujemy. W tej części przyglądam się temu, co na pytanie o największe życiowe żale odpowiedzieli użytkownicy Reddita. W drugiej, bardziej naukowej części możecie przeczytać o tym, co wynika z badań.

No to zaczynamy.

Zastanów się:

Czego najbardziej żałujesz w swoim życiu?”

Twojej odpowiedzi nie usłyszę, ale żeby się dowiedzieć, czego żałują inni, wystarczy zadać to pytanie w internecie. Można tam znaleźć wiele niespełnionych marzeń, źle wybranych partnerów, niepodjętych studiów, niezrealizowanych podróży i odkładanych na później rozmów.

Choć przeczytałem kilkaset wypowiedzi zamieszczonych w dyskusji na Reddicie, nie traktowałbym tego jako badania zachowującego rygor naukowy. To prosta analiza. Zbiór osobistych historii. I może właśnie dlatego jest to takie ciekawe. Ludzie nie zaznaczają odpowiedzi w ankiecie. Piszą własnymi słowami o tym, co po latach nadal ich uwiera.

I z tych historii wyłania się coś charakterystycznego: najczęściej najbardziej żałujemy nie tego, co zrobiliśmy, lecz tego, czego nie zrobiliśmy. Jeden z uczestników dyskusji ujął swój największy żal w zaledwie pięciu słowach:

„Nie pocałowałem miłości mojego życia”.

Ktoś żałuje, że nie zrobił doktoratu. Ktoś inny, że nie zmienił kierunku studiów. Jeszcze ktoś — że nie zmienił wcześniej zawodu. Pojawia się też człowiek, który zawsze chciał zostać nauczycielem sztuki. Zdobył nawet odpowiednie wykształcenie, ale ostatecznie został hutnikiem w mieście, w którym się wychował. Podkreśla, że ma dobre życie, kocha żonę i dzieci, lubi swoją pracę. A jednak gdzieś pozostało pytanie: co by było, gdybym wtedy spróbował?

„Żałuję, że przez cały czas stawiałam siebie na ostatnim miejscu. (…) Żałuję, że nie odeszłam 25 lat wcześniej”.

Trzeba było odejść wcześniej

Jeszcze częściej powracają relacje międzyludzkie.

„Poślubiłem niewłaściwą kobietę”.

„Zbyt długo zostałam z byłym”.

„Powinnam była wcześniej zerwać kontakt z rodziną”.

„Przez czterdzieści lat byłam z kimś, kto mnie nie cenił”.

W tych wypowiedziach uderza słowo „wcześniej”.

Nie zawsze żałujemy samego wyboru. Często żałujemy tego, że zbyt długo nie robiliśmy niczego, choć gdzieś w środku wiedzieliśmy, że powinniśmy coś zmienić.

Jedna z osób opisuje związek, w którym przez lata czekała na małżeństwo i dzieci. Partner ciągle przekładał decyzję. Później związek się rozpadł, ale wraz z upływem czasu zniknęła również możliwość zrealizowania jednego z najważniejszych życiowych marzeń — bycia rodzicem. Kariera się udała, są przyjaciele, rodzina, działalność społeczna. A jednak, jak pisze autorka, nic nie wypełnia miejsca, które miały zajmować dzieci.

Tu żal nie dotyczy wyłącznie „złego partnera”. Dotyczy czasu, którego nie można już odzyskać.

Mogłem jeszcze z nim porozmawiać

Szczególnie przejmujące są wypowiedzi dotyczące ludzi, którzy umarli.

Ktoś wspomina ojca umierającego w szpitalu. Ojciec zadzwonił tylko po to, żeby usłyszeć jego głos. Następnego dnia zmarł. Po latach powracają pytania: dlaczego nie byłem przy nim? Dlaczego nie rozmawiałem z nim więcej?

Ktoś inny wybrał wakacje ze znajomymi w słonecznej części Europy zamiast odwiedzin u siostry mieszkającej w Wielkiej Brytanii. Przecież można było pojechać do niej następnego lata. Kilka miesięcy później siostra zachorowała na raka płuca i zmarła. Następnego lata już nie było.

„Nie rozmawiałem z tą jedną osobą, z którą powinienem był rozmawiać, kiedy jeszcze miałem na to czas”.

I nagle banalne „zrobię to później” zmienia się w jeden z największych żalów życia.

Podobny motyw pojawia się w odniesieniu do dzieci. Jeden z ojców pisze, że każdego dnia myśli o tym, iż spędzał z córkami zbyt mało czasu, kiedy były małe. Dziś oddałby wiele za jeszcze jeden wieczór, kiedy któraś poprosiłaby: poczytaj mi, połóż się przy mnie na chwilę.

To ciekawa właściwość czasu: kiedy go mamy, wydaje się odnawialny. Dopiero gdy mija, odkrywamy, że nie był. Pasuje tu cytat, który znalazłem w czytanym ostatnio kryminale: Paradoks czasu polega na tym, że chwila sprzed sekundy jest już dla nas bardziej niedostępna niż coś, co może wydarzyć się za sto lat.

Żałuję, że pozwalałem innym decydować o moim życiu

Jest jeszcze jedna grupa odpowiedzi, która szczególnie zwróciła moją uwagę. Ludzie żałują, że wcześniej nie nauczyli się stawiać granic.

Że byli zbyt mili. Że pozwalali sobą manipulować. Że pozostawali w toksycznych relacjach. Że nie prosili o pomoc. Że za późno poszli na terapię. Że słuchali rodziców wtedy, kiedy powinni byli posłuchać siebie.

Ktoś napisał:

„Żałuję, że wcześniej nie zrozumiałem, że moi rodzice nie mieli racji. Tak bardzo mnie ograniczali”.

Inna osoba pisze, że powinna była wyprowadzić się od rodziny zaraz po osiągnięciu pełnoletności. Nie twierdzi nawet, że jej życie byłoby dzięki temu lepsze. Pisze coś ważniejszego: „byłoby moje”.

Może więc jednym z wielkich źródeł życiowego żalu jest odkrycie po latach, że przez zbyt długi czas byliśmy statystami we własnym życiu.

Żałuję, że nie byłem lepszym człowiekiem

Nie wszystkie żale dotyczą jednak niewykorzystanych szans.

Niektórzy nie myślą o innym zawodzie, niewykorzystanej miłości czy podróży dookoła świata. Myślą o ludziach, których skrzywdzili.

Jedna z osób pisze:

„Nie mam wielu rzeczy, których żałuję, ale jest kilka osób, których nie skrzywdziłbym tak bardzo, gdybym wtedy wiedział to, co wiem dzisiaj”.

71-letni uczestnik dyskusji żałuje, że w młodości potrafił być okrutny wobec innych. Żałuje też, że nie dziękował ludziom, którzy mu pomagali, i nie doceniał ich, kiedy byli obok.

To inny rodzaj żalu. Nie pytamy już: „kim mógłbym zostać?”, ale: „jakim człowiekiem mogłem być?”

A samochód? Dom? Pieniądze?

Owszem, pojawiają się również pieniądze.

Ktoś żałuje, że wcześniej nie oszczędzał. Ktoś — że nie interesował się finansami w pierwszym małżeństwie. Ktoś wspomina niewykorzystaną inwestycję.

Ale czytając te wypowiedzi, trudno oprzeć się wrażeniu, że finanse przegrywają z czymś znacznie ważniejszym. Jak pisze jeden z uczestników forum:

„Nie powinniśmy marnować młodości. A jednym ze sposobów jej zmarnowania jest poświęcanie zbyt wiele czasu na przygotowywanie się do starości”.

Ludzi bardziej bolą stracone lata niż stracone dolary.

Nie pojechałem.

Nie powiedziałem.

Nie spróbowałem.

Nie odszedłem.

Nie zadzwoniłem.

Nie poprosiłem o pomoc.

Nie spędziłem z nimi wystarczająco dużo czasu.

To właśnie takie zdania powracają.

Niczego nie żałuję

A obok tych, którzy żałują, są też tacy, którzy piszą: niczego nie żałuję. Jeden z uczestników na pytanie o to, czego żałuje, odpowiada:

„Właściwie niczego. Wszystko ułożyło się całkiem dobrze”.

Jedna z uczestniczek forum pisze, że decyzje z przeszłości uczyniły ją tym, kim jest dzisiaj. A ponieważ jest dziś szczęśliwa, nie chce przepisywać własnej historii.

I może właśnie tutaj tkwi najciekawszy paradoks żalu.

Patrząc wstecz, porównujemy życie, które naprawdę przeżyliśmy, z życiem, które istnieje wyłącznie w naszej wyobraźni. A tamta niewybrana droga ma ogromną przewagę: nigdy nie musiała zmierzyć się z rzeczywistością.

Nie wiemy przecież, czy inne studia dałyby nam lepszą pracę. Czy osoba, której nie zaprosiliśmy na randkę, rzeczywiście okazałaby się miłością naszego życia. Czy przeprowadzka do Kalifornii uczyniłaby nas szczęśliwszymi (tak na marginesie: badania mówią, że nie). Czy podróż, na którą nie pojechaliśmy, byłaby przygodą życia, czy trzema tygodniami biegunki, zepsutego autobusu i kłótni o pieniądze.

Wiemy tylko jedno: życie, którego nie wybraliśmy, nie miało okazji nas rozczarować.

I właśnie dlatego tak łatwo go żałować.