Najcenniejsza kompetencja epoki AI? Myślenie

AI coraz lepiej odpowiada na pytania. Dlatego coraz ważniejsza staje się umiejętność oceniania odpowiedzi: wątpienia, sprawdzania, rozumienia i zmiany zdania. Krytyczne myślenie może być jedną z kluczowych kompetencji epoki AI.

Najcenniejsza kompetencja epoki AI? Myślenie

Krytyczne myślenie ma dziś wyjątkowo dobrą prasę. Im częściej rozmawiamy o sztucznej inteligencji, mediach społecznościowych, dezinformacji czy edukacji, tym częściej słyszymy, że właśnie ono ma być odpowiedzią na nowe wyzwania. Oczywiście większość z  nas uważa, że to my myślimy krytycznie, a inni gładko połykają przetrawioną przez algorytmy papkę, ale to nie będzie tematem tego tekstu. Skupię się na czymś innym; nad tym co tak naprawdę oznacza myśleć krytycznie i dlaczego może to stać się sztuką niczym łowienie ryb za pomocą kormoranów;  podziwianą ale nie używaną

Zacznę jednak od tego, że wielu ekspertów wskazuje na myślenie krytyczne jako jedną z najbardziej pożądanych umiejętności na rynku pracy w najbliższych latach. The World Economic Forum's Future of Jobs Report 2025 stawia myślenie analityczne i myślenie twórcze na pierwszych miejscach rankingu najważniejszych umiejętności w erze AI.

Dzisiaj, jeżeli chcemy posłużyć się istniejącym schematem albo wypróbowanym w przeszłości wzorcem, AI okazuje się być fantastycznym narzędziem. Choć nie znalazłem na ten temat dokładnych danych to: AI wchodzi z futryną tam, gdzie czynności mogą być opisane, sformalizowane, zautomatyzowane. To wielka zmiana bo niektóre szacunki wskazują, iż 2/3 tego co robimy w biurach jest powtarzalne, oparte na wzorcach, po prostu rutynowe.  AI nie tylko zastępuje nas w wykonywaniu niektórych zadań, ale zmienia treść pracy i sposób jej wykonywania.

I tu dochodzimy do ważnego pytania:

Kiedy sztuczna inteligencja nas zawodzi?

Odpowiedź: wtedy, gdy trzeba zadać właściwe pytanie. Nie radzi sobie, gdy trzeba wskazać problemy warte tego by je rozwiązywać. Nie potrafi, póki co, łączyć obserwacji i danych mających swe źródło w różnych dziedzinach wiedzy. Nie umie, na razie, rozpoznać sytuacji wymagających niekonwencjonalnych rozwiązań. A w końcu AI nie radzi sobie z weryfikacją wyników w złożonej rzeczywistości.

I to jest nasza, ludzka, szansa. Nasza nisza, którą wypełnimy pod warunkiem jednak, że rozwiniemy zdolność do krytycznego myślenia. Oceniam, że będzie to coraz trudniejsze, a głównym czynnikiem utrudniającym będzie?…jest? Wygoda.  Ta sama, która sprawiła, że z aktywnych fizycznie łowców i zbieraczy zmieniliśmy się w populację, której coraz częściej szkodzi niedobór ruchu i nadmiar kalorii. Lubimy oszczędzać wysiłek. Także intelektualny. Jeżeli odpowiedź możemy dostać natychmiast, po co dochodzić do niej samemu?

Póki co brzmi rozsądnie? No to idźmy krok dalej i zadajmy pytanie, które wymaga już odrobiny wysiłku intelektualnego: co to tak właściwie znaczy „myśleć krytycznie”?

Bo jeśli krytyczne myślenie sprowadzimy do sprawdzania źródeł, rozpoznawania błędów logicznych i odróżniania mocnych argumentów od słabych, to będzie to definicja poprawna, ale niepełna. Szczególnie dziś.

Zanim ocenisz, pomyśl

Istota krytycznego myślenia kryje się w przestrzeni gdzieś poza nieustannym podważaniem wszystkiego. Krytycznie myślący człowiek nie jest po prostu podejrzliwym cynikiem, który na każde zdanie odpowiada: „A skąd to wiadomo?”.

Chodzi raczej o zdolność zatrzymania się pomiędzy informacją a oceną.

Dostaję jakąś wiadomość. Czytam opinię. Widzę wykres. Słucham polityka, naukowca, influencera (brrr….) albo odpowiedzi wygenerowanej przez AI.

Myślenie krytyczne wymaga ode mnie abym zanim stwierdzę: „to prawda”, „to bzdura”, „zgadzam się”, „nie zgadzam się”,  - pozwolił sobie choćby na krótki moment refleksji.

Co właściwie wiem?

Na czym opiera się ten argument?

Jakie założenia zostały tutaj przyjęte?

Czy istnieje inne wyjaśnienie?

Co musiałoby się wydarzyć, żebym zmienił zdanie?

To właśnie ten moment jest dziś szczególnie zagrożony.

Większość z nas ma tendencję do przyjmowania pierwszego wyjaśniania, które wydaje się „sensowne”. A środowisko cyfrowe eksploatuje tą naszą skłonność. FB, YouTube, TikTok, i cała reszta nie zostały zaprojektowane po to, żebyśmy długo się zastanawiali. Każdy news ma przyciągać uwagę i wywoływać reakcję. Przewijamy, klikamy, lajkujemy, oburzamy się, udostępniamy. Dostajemy krótkie filmy, nagłówki i treści dobrane przez algorytm.

Droga od „zobaczyłem” do „oceniłem” staje się coraz krótsza.

Tymczasem krytyczne myślenie zaczyna się od unikania skrótów.

Sięgnijmy po przykład i to nie byle gdzie tylko na ceremonię wręczenia dyplomów w Harvardzie. Właśnie tam, w 1987 roku, nagrano reportaż wideo „A Private Universe”. Absolwentów i wykładowców tej prestiżowej uczelni zapytano, dlaczego latem jest cieplej niż zimą oraz skąd biorą się fazy Księżyca. Tylko 2 z 23 osób udzieliły poprawnej naukowo odpowiedzi. Większość sądziła, że pory roku wynikają ze zmieniającej się odległości Ziemi od Słońca, a fazy Księżyca – z cienia rzucanego przez Ziemię. I nie mówimy tu o dzieciach w 3 klasie szkoły podstawowej w podkarpackich lasach ale o absolwentach i wykładowcach na Harvardzie. To szczególnie uderzające, bo obu tych zagadnień uczymy się już w szkole podstawowej.

A na marginesie: czy Ty wiesz jakie są poprawne odpowiedzi na te pytania? Znajdziesz na końcu tego tekstu.

Odpowiedź to jeszcze nie zrozumienie

Sztuczna inteligencja dokłada nam kolejne wyzwanie.

Jeszcze niedawno stworzenie dobrze napisanego eseju czy przekonującej analizy wymagało przynajmniej pewnego wysiłku intelektualnego. Dziś można w kilkanaście sekund uzyskać tekst, który brzmi profesjonalnie, zawiera odpowiednie pojęcia i jest zbudowany zgodnie z akademickimi regułami.

Tyle że dobrze brzmiąca odpowiedź nie jest tym samym co zrozumienie.

Można posługiwać się pojęciami, których się nie rozumie. Można przedstawić logicznie brzmiący argument, którego samemu nie potrafiłoby się obronić. Można sprawiać wrażenie osoby kompetentnej bez wykonania pracy koniecznej do zdobycia kompetencji.

Ba, zmiany zachodzą w nas samych. Po tym jak wykonamy zadanie przy pomocy sztucznej inteligencji nietrudno przychodzi nam nabieranie przekonania o tym, że z poziomu „początkujący gracz” przeszliśmy na poziom „master”. Jak pokazują badania „łatwo poszło”  interpretujemy jako „jestem w tym dobry”. Coś w rodzaju wjechałem kolejką na Kasprowy więc mam doświadczenie w turystyce górskiej. To typowy przykład iluzji kompetencji i iluzji głębi. 

Coraz częściej problemem nie będzie więc brak odpowiedzi. Problemem będzie ustalenie, czy za odpowiedzią rzeczywiście coś stoi. Refleksja? Myśl? Zrozumienie? Stosowanie AI zwiększa poczucie tego ostatniego, ale rzeczywiste rozumienie zostaje daleko z tyłu, zziajane i wycieńczone jak wtedy, gdy nie trenujemy.

Dlatego jednym z najważniejszych elementów krytycznego myślenia staje się coś, o czym w edukacji mówi się zdecydowanie za rzadko: intelektualna pokora.

„Mogę się mylić”

Intelektualna pokora nie oznacza braku pewności siebie. Nie polega też na powtarzaniu: „nie wiem”, ilekroć ktoś zada trudniejsze pytanie.

To świadomość granic własnej wiedzy.

Wiem coś, ale wiem też, czego nie wiem. Potrafię określić, jak bardzo jestem pewny swojej opinii. Jestem gotów ją zmienić, jeżeli pojawią się lepsze argumenty albo nowe dane.

W gruncie rzeczy tym co wyróżnia osoby myślące krytycznie jest zdolność do przyznania: „Mogę się mylić”.

Nie oznacza ono słabości. Przeciwnie. Żeby zmienić zdanie pod wpływem dowodów, trzeba być bardziej intelektualnie dojrzałym niż wtedy, gdy kurczowo bronimy wcześniejszej opinii. „Nie wiem” może być początkiem uczenia się, podczas gdy „wiem” często je kończy. Im więcej w nas intelektualnej pokory tym większe szanse, że będziemy ciekawsi świata, otwarci na nowe informacje. Łatwiej też przyjdzie nam tolerować niejednoznaczności, a nasze myślenie ma szanse być wolne od dogmatów.

I właśnie tego powinna uczyć szkoła i uniwersytet.

Nie tylko dochodzenia do poprawnej odpowiedzi, ale także wyjaśniania: dlaczego tak uważasz? Jakie dowody cię przekonują? Jak mocne są te dowody? Co mogłoby sprawić, że zmienisz zdanie? Badania pokazują, że intelektualna pokora pomaga się uczyć. Osoby pokorne chętniej szukają argumentów strony przeciwnej, częściej sprawdzają informacje, lepiej reagują na własne błędy i lepiej radzą sobie z zadaniami wymagającymi krytycznego rozumowania.

Krytyczne myślenie jako nawyk

Tego nie można się go nauczyć na jednym kursie. Nie wpoi nam tego żaden guru. Nie nabierzecie pokory po przeczytaniu tego tekstu.

To nawyk intelektualny, który trzeba ćwiczyć.

Uczeń stawia hipotezę i testuje ją.  Student poznaje dwie sprzeczne interpretacje tego samego wydarzenia historycznego. Podczas dyskusji ktoś przedstawia argument, którego wcześniej nie braliśmy pod uwagę.

W każdym z tych przypadków ćwiczymy coś niezwykle ważnego: gotowość do ponownego przemyślenia własnego stanowiska.

I być może właśnie na tym polega dzisiaj najważniejsze znaczenie krytycznego myślenia.

Nie na tym, żeby zawsze mieć rację.

Ale na tym, żeby wiedzieć, dlaczego coś uważamy za prawdziwe, jak bardzo możemy być tego pewni i kiedy powinniśmy być gotowi zmienić zdanie.

W świecie, w którym coraz łatwiej otrzymać natychmiastową odpowiedź, ta umiejętność może okazać się ważniejsza niż sama zdolność odpowiadania.

Lepiej już było?

Na koniec: proszę was boomersi, iksy i igreki nie ulegajcie pokusie popadania w zachwyt nad swoimi czasami;  tymi przed internetem.  „za moich czasów ludzie potrafili myśleć krytycznie…” Wcale nie. Kiedyś nie było wcale lepiej. Krytyczne myślenie zawsze było umiejętnością, po którą wielu z nas nie sięgało. To umiejętność nie odruch i dlatego wymaga treningu. I to dotyczy wszystkich – uczniów, studentów i profesorów. Tych ostatnich może nawet najbardziej, wiem coś o tym, w końcu pracuję na uniwersytecie.

Problem współczesności, tak jak go widzę, może polegać na tym, że AI dodatkowo odbierze nam powód, do tego by myśleć krytycznie. Wygodniej jest nie myśleć. Po co wchodzić na górę, skoro można wjechać kolejką.

 Epilog

Obiecane odpowiedzi na dwa zadane wcześniej pytania.

Czy fazy Księżyca są spowodowane cieniami Ziemi?

Nie. Cień Ziemi pada na Księżyc tylko podczas zaćmienia; fazy Księżyca wynikają z tego, że w ciągu miesiąca z Ziemi widzimy różne części jego połowy oświetlonej przez Słońce.

Dlaczego latem jest cieplej niż zimą?

Intuicyjna odpowiedź: bo latem Ziemia znajduje się bliżej Słońca.

Poprawna odpowiedź: Przede wszystkim z powodu nachylenia osi Ziemi. Latem promienie słoneczne padają bardziej prostopadle, a dzień jest dłuższy. Co więcej, na półkuli północnej Ziemia jest najbliżej Słońca na początku stycznia, czyli podczas naszej zimy.