„W każdej społeczności, w której istnieje własność prywatna, dla zachowania równowagi ducha trzeba posiadać przynajmniej tyle co inni,

których uważa się za równych sobie, posiadanie zaś nieco większej ilości dóbr jest niezwykle pożądane”

– T. Veblen

 

Ekonomia szczęścia - strona o szczęściu i nauce.
Home Aktualności teorie szczęścia EKONOMIA SZCZĘŚCIA
EKONOMIA SZCZĘŚCIA PDF Drukuj Email
teorie szczęścia
Wpisany przez Piotr Michoń   
Spis treści
EKONOMIA SZCZĘŚCIA
Strona 2
Wszystkie strony

W „Cesarzu” Ryszarda Kapuścińskiego postać o inicjale Z.S-K. stwierdza: Po co wiedzieć, jeśli lepiej nie wiedzieć? Po co trudniej, jeśli można łatwiej? Po co gadać, jeśli dobrze przemilczeć? Wierzę, że każda zmiana na lepsze zaczyna się od tego, że próbujemy się dowiedzieć jak jest naprawdę, zrywamy z przyzwyczajeniami, łamiemy schematy naszego myślenia, pokonuje my nasze lenistwo. Wielu ludzi przekonywało mnie, że nie ma miejsca na szczęście w ekonomii. Jeszcze więcej twierdzi, że szczęście jest tak indywidualne, że nie można się nim naukowo zajmować . A ja chyba lubię postępować na przekór i dlatego uczę o szczęściu na uniwersytecie, napisałem książkę o "ekonomii szczęścia" i przeprowadzam badania.

 


Olbrzymia większość ekonomistów na całym świecie została wykształcona i przygotowana do myślenia w określony sposób. Nauczyliśmy się, że: człowiek jest racjonalny, dąży przede wszystkim do własnej korzyści a w swym decyzjach nie uwzględnia wyników uzyskiwanych przez innych. Do tego zakładamy, że dysponuje pełną informacją (choć założenie to jest silnie krytykowane choćby przez nagrodzonego Nagrodą Nobla Josepha Stiglitza) i ma ustalone preferencje. Przyjęliśmy też, że im więcej dóbr i usług konsumujemy tym więcej czerpiemy użyteczności, a maksymalizowanie użyteczności jest naszym celem. Potem zamknęliśmy nasze ustalenia w ramach skomplikowanych i bardzo wysublimowanych modelach matematycznych, i otrzymaliśmy człowieka, który nie istnieje, ale którego zachowanie możemy w dużej mierze przewidywać. Hegemonia ekonomii w wyjaśnianiu zachowań człowieka, z którą mieliśmy do czynienia w ostatnim półwieczu pokazuje, że jej teoria i uzyskiwane rezultaty zyskały uznanie nie tylko wśród przedstawicieli tej dziedziny nauki. Warto podkreślić dwie rzeczy: po pierwsze, nawet jeżeli ekonomia wyjaśnia wiele to nie wyjaśnia wszystkiego; po drugie, nawet ekonomiści nie są tak naiwni by wierzyć iż homo oeconomicus jest człowiekiem żyjącym naprawdę. Innymi słowy zdajemy sobie sprawę ze słabości założeń i cech przypisanych jednostce w modelach ekonomicznych. Czy to z wygody, głęboko zakorzenionych przekonań, a może z obawy przed tym, by nasza wiedza i praca nie okazały się bezużyteczne, opieramy się temu co nowe, kontrowersyjne, a przede wszystkim cząstkowe. Przez to w naszym poszukiwaniu odpowiedzi na pytanie, jaki jest człowiek przypominamy nieco mułłę Nasruddina, bohatera wielu hinduskich opowieści, z których jedna bardzo pasuje do tego o czym mówimy.
Jeden z sąsiadów zastał Nasruddina na kolanach, szukającego
czegoś.
– Czego szukasz, mułło?
– Mojego klucza. Zgubiłem go.

 

I obaj, na klęczkach, zaczęli szukać zagubionego klucza.

Po chwili sąsiad zapytał:
– Gdzie go zgubiłeś?
– W domu.

– Święty Boże! W takim razie, dlaczego szukasz go tutaj?!
– Bo tu jest więcej światła.

Poprawiony: środa, 16 lutego 2011 12:31
 

sonda

czy jesteś szczęśliwy?
 

Szukaj

Archiwum




Stworzone dzięki Joomla!. Designed by: linux web hosting phplist cpanel hosting Valid XHTML and CSS.